Zarządzanie

NFZ zaczyna wdrażać cięcia. Wracają limity do specjalistów i badań

19.03.2026 13:00

Jesienią 2025 roku Ministerstwo Zdrowia przygotowało listę możliwych oszczędności w Narodowym Funduszu Zdrowia, ponieważ plan finansowy na 2026 rok nie domykał się na poziomie około 23 mld zł. Dokument, który trafił do Ministerstwa Finansów, zakładał ograniczenia o wartości 10,3 mld zł. Wówczas resort podkreślał, że to jedynie katalog analizowanych rozwiązań, jednak kolejne decyzje z początku 2026 roku pokazują, że część z nich zaczyna być realnie wdrażana.

Pierwsze zmiany dotyczą wysokospecjalistycznej diagnostyki. Na początku marca prezes NFZ Filip Nowak ogłosił, że formalnie limity nie wracają, ale świadczenia wykonane ponad zakontraktowaną wartość będą finansowane tylko w 40 proc., a ich rozliczenie nastąpi dopiero po zakończeniu roku, a nie – jak wcześniej – kwartalnie. W praktyce oznacza to istotne ograniczenie dostępności badań takich jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny. Do tej grupy świadczeń dołączono również gastroskopię i kolonoskopię, co według szacunków NFZ ma przynieść około 800 mln zł oszczędności.

Podobny mechanizm ma zostać zastosowany w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Fundusz zapowiada, że wizyty realizowane ponad limit będą rozliczane na poziomie 40 proc. wartości. Powrót limitowania świadczeń specjalistycznych był jednym z głównych punktów ubiegłorocznej listy oszczędności i szacowano go na 3,3 mld zł. Dodatkowe środki mają przynieść także ograniczenia w leczeniu zaćmy, wycenione na około 280 mln zł.

Jednocześnie rozważane są kolejne działania, które mają zmniejszyć wydatki systemu. Na liście analizowanych rozwiązań znalazły się m.in. obniżki wycen części świadczeń, ograniczenie finansowania szpitali I i II poziomu poprzez likwidację współczynników korygujących, zmiany w finansowaniu Agencji Badań Medycznych oraz przegląd programu bezpłatnych leków dla dzieci i seniorów. Ten ostatni element miał przynieść około 1,5 mld zł oszczędności, jednak – jak zapewniała w grudniu wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk – „nie ograniczymy seniorom ani dzieciom dostępności do bezpłatnych produktów”, wskazując jednocześnie na planowaną „racjonalizację” systemu.

Zmiany dotknęły już także obszaru żywienia w szpitalach. Z początkiem 2026 roku zakończono pilotaż „Dobry posiłek w szpitalu”, w którym placówki otrzymywały 25,62 zł na pacjenta dziennie. W nowym systemie stawki są niższe i wynoszą 20,90 zł dla większości pacjentów oraz 23,50 zł dla kobiet w ciąży i karmiących.

Skala problemu finansowego pozostaje jednak znacznie większa niż dotychczas wdrożone działania. Nawet przy pełnej realizacji ubiegłorocznej listy oszczędności luka w budżecie NFZ nie zostałaby zamknięta. Dodatkowo nie udało się zrealizować jednego z kluczowych założeń, czyli przesunięcia waloryzacji wynagrodzeń medyków, co miało przynieść 4,5 mld zł oszczędności. Rozmowy w tej sprawie zakończyły się fiaskiem.

Sytuacja wywołuje rosnące napięcia w środowisku ochrony zdrowia. Na początku marca, 3 marca 2026 roku, dyrektorzy szpitali powiatowych oraz przedstawiciele samorządów zorganizowali protest przed Ministerstwem Zdrowia, wskazując na pogarszającą się sytuację finansową placówek. „Ja rozumiem, że NFZ nie dysponuje w tej chwili środkami, ale to nie może być tak: ‘my nie mamy pieniędzy, a to jest wasz problem’” – mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Dyrektorzy zwracają uwagę także na rosnącą nieprzewidywalność systemu. Jak podkreślał podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Piotr Nowicki, zarządzający placówkami nie wiedzą, według jakich zasad będą rozliczane świadczenia. „To jest taka gra, że my wychodzimy na boisko, tylko nie wiemy, czy gramy w piłkę nożną, w piłkę ręczną czy w kosza” – mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Jedno pozostaje niezmienne: luka finansowa NFZ wymusza dalsze decyzje. Jeśli nie zostanie uzupełniona środkami z budżetu państwa, kolejne miesiące mogą przynieść następne ograniczenia, które bezpośrednio odczują pacjenci.