NFZ tnie koszty po fiasku rozmów o płacach. Ucierpi diagnostyka i wynagrodzenia lekarzy
Brak porozumienia w sprawie zmian w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach zmusił Narodowy Fundusz Zdrowia do szukania oszczędności w innym miejscu. Przy luce finansowej sięgającej około 23 mld zł na 2026 rok ciężar zmian przesuwa się na świadczenia – przede wszystkim diagnostykę i ambulatoryjną opiekę specjalistyczną.
Po posiedzeniu Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia 16 marca wiceministra Katarzyna Kęcka poinformowała, że z powodu braku porozumienia dalsze prace nad nowelizacją ustawy płacowej zostały wstrzymane. To właśnie ta zmiana miała przynieść największe oszczędności.
NFZ zapowiedział, że za część świadczeń wykonanych ponad limit będzie płacił jedynie 40 proc. ich wartości. Dotyczy to m.in. kolonoskopii, gastroskopii, rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Zmiany mają obowiązywać w rozliczeniach za cały 2026 rok i przynieść około 800 mln zł oszczędności. W planach są również analogiczne rozwiązania dla ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
Jak mówił prezes NFZ Filip Nowak podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, „to jest mniejsze zło niż wprowadzenie całkowitego limitowania świadczeń. A poza tym gramy uczciwie i mówimy, ile będziemy płacić”.
Zmiany te mają bezpośrednie przełożenie na wynagrodzenia lekarzy, zwłaszcza tych pracujących w modelu rozliczeń procentowych. Jak powiedział w rozmowie z Rynkiem Zdrowia rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski, „jeżeli nie ma badania, to nie ma zarobku”.
Dyrektorzy szpitali wskazują, że w ten sposób państwo próbuje pośrednio wpływać na poziom wynagrodzeń. „Wprowadzenie mapy zabezpieczenia świadczeń w sytuacji jednoczesnego ograniczania finansowania diagnostyki wysokospecjalistycznej i niekorzystnych zmian w AOS nie jest reformą, tylko próbą administracyjnego ograniczenia dostępności świadczeń” – mówiła w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Anna Gil, dyrektorka szpitala w Końskich.
Jej zdaniem ograniczenie finansowania badań przełoży się na mniejszą liczbę wykonywanych świadczeń i dłuższe kolejki dla pacjentów. Podobne obawy pojawiają się w kontekście ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, gdzie decyzje placówek mogą być coraz częściej determinowane przez budżet, a nie potrzeby zdrowotne.
Z kolei Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka Szpitala Bielańskiego, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia zwraca uwagę, że ograniczenie finansowania może sprawić, że wykonywanie części świadczeń przestanie być opłacalne zarówno dla placówek, jak i lekarzy.