Problem w tym, że teoria coraz wyraźniej rozmija się z praktyką.
Z relacji pacjentów i personelu wynika, że nie każda placówka realnie korzysta z możliwości, jakie daje centralny system. Choć zgodnie z założeniami każda rejestracja powinna widzieć pełną pulę dostępnych terminów – także w innych placówkach – i móc zapisać pacjenta tam, gdzie czas oczekiwania jest krótszy, w praktyce często się to nie dzieje. System działa fragmentarycznie, a pacjent, zamiast zyskać wsparcie, zostaje odesłany z informacją, że „nie ma możliwości zapisu”.
Szczególnie widoczne jest to na styku POZ i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Standardowo podstawowa opieka zdrowotna nie ma obowiązku umawiania wizyt do specjalistów, jednak – jak podkreślają przedstawiciele środowiska – wszystko zależy od zaplecza technicznego i organizacyjnego danej przychodni. Tam, gdzie systemy informatyczne są niekompatybilne lub nieprzystosowane do pełnej obsługi e-Rejestracji, pacjent wciąż pozostaje zdany na samodzielne obdzwanianie placówek.
Na ten moment Centralna e-Rejestracja obejmuje trzy świadczenia: pierwszorazową wizytę u kardiologa, mammografię oraz badania profilaktyczne w kierunku raka szyjki macicy – cytologię lub test HPV HR. Zapowiedziano jednak rozszerzenie systemu o kolejne osiem specjalizacji. To ruch, który w założeniu ma realnie wpłynąć na skrócenie kolejek, ale jednocześnie rodzi pytanie, czy system organizacyjnie jest na to gotowy.
Kluczowy problem nie leży bowiem w samej technologii, ale w jej wdrożeniu. Brakuje jednolitych standardów pracy rejestracji, spójnych procedur i jasnej odpowiedzialności po stronie placówek. E-Rejestracja nie rozwiąże problemu kolejek, jeśli stanie się wyłącznie dodatkowym narzędziem, z którego korzysta się wybiórczo albo „na pół gwizdka”.
W efekcie pacjent słyszy sprzeczne komunikaty: z jednej strony zapewnienia o centralnym dostępie do terminów, z drugiej – odmowy zapisu, tłumaczone brakiem możliwości technicznych. To podważa zaufanie do całego rozwiązania i wzmacnia poczucie chaosu w systemie, który miał być bardziej przewidywalny.
Jeśli e-Rejestracja ma rzeczywiście poprawić dostępność świadczeń, musi przestać być projektem „na papierze”. Bez realnego nadzoru nad wdrożeniem, wsparcia dla placówek i egzekwowania zasad działania, centralny system zapisów pozostanie kolejnym narzędziem, które dobrze wygląda w prezentacjach, ale nie zmienia codziennego doświadczenia pacjenta.

