Strona główna

Podejrzenie dżumy w Rosji. Co naprawdę wiadomo i jakie jest ryzyko dla Polski?

05.10.2026 10:21

Śmierć pracownicy instytutu przeciwdżumowego w obwodzie irkuckim uruchomiła pytania o możliwość pojawienia się dżumy w Rosji. Wokół sprawy szybko pojawiły się także informacje o rzekomym wypadku laboratoryjnym i zakażeniu bakterią Yersinia pestis. Problem w tym, że najważniejszego elementu tej historii nadal nie potwierdzono. Według najnowszego komunikatu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB nie ma obecnie oficjalnych informacji potwierdzających wystąpienie przypadków dżumy u ludzi w Federacji Rosyjskiej.

Sprawa dotyczy 28-letniej Darii Szypiłowej, pracownicy Irkuckiego Instytutu Badań nad Dżumą. Kobieta zmarła 2 października po ciężkim zapaleniu płuc o nieustalonej przyczynie. Po jej śmierci pod obserwację medyczną trafiło około 200 osób, które mogły mieć z nią kontakt. Rosyjskie służby sanitarne nie potwierdziły jednak ani zakażenia dżumą, ani związku choroby z pracą w instytucie. Według informacji przekazywanych przez rosyjskie władze nie stwierdzono również incydentu z niebezpiecznym patogenem w laboratorium.

To ważne rozróżnienie, ponieważ sama obserwacja osób z kontaktu nie oznacza, że zostały one zakażone. Jest działaniem zapobiegawczym, którego celem jest szybkie wykrycie ewentualnych kolejnych zachorowań. W przypadku choroby o gwałtownym przebiegu takie postępowanie pozwala ograniczyć ryzyko, zanim pojawią się kolejne przypadki.

Dżumę wywołuje bakteria Yersinia pestis. Choroba nadal występuje na świecie, przede wszystkim w określonych ogniskach naturalnych związanych z gryzoniami i pchłami. Szczególne znaczenie w kontekście ewentualnej transmisji między ludźmi miałaby postać płucna, która może być przenoszona drogą oddechową podczas bliskiego kontaktu z osobą chorą.

Samo podejrzenie dżumy nie oznacza jednak jeszcze zagrożenia epidemiologicznego. Do takiej oceny potrzebne są przede wszystkim wyniki badań laboratoryjnych oraz informacje o źródle zakażenia i ewentualnej transmisji między ludźmi.

Dżuma jest chorobą uleczalną, jeżeli odpowiednie leczenie zostanie rozpoczęte odpowiednio wcześnie. W przypadku podejrzenia postaci płucnej konieczne jest zastosowanie odpowiednich środków ochrony, izolacja chorego, pobranie materiału do diagnostyki i niezwłoczne rozpoczęcie leczenia. Nie powinno się czekać z terapią do uzyskania wszystkich wyników laboratoryjnych, jeśli obraz kliniczny i wywiad wskazują na realne podejrzenie choroby.

Czy Polska jest zagrożona?

W tym przypadku istotny jest przede wszystkim fakt, że nie potwierdzono dotąd dżumy u ludzi w Rosji. NIZP PZH-PIB poinformował 6 października, że polskie służby sanitarne monitorują sytuację, ale w oficjalnych źródłach rosyjskich i międzynarodowych nie ma potwierdzenia zachorowań. Instytut przypomniał również, że w Europie dżuma nie występuje od ponad 50 lat, a ostatnie zachorowania w Polsce miały miejsce podczas epidemii pod koniec XVIII wieku.

Nie oznacza to oczywiście, że bakteria przestała istnieć. Yersinia pestis utrzymuje się w naturalnych ogniskach choroby, przede wszystkim wśród dzikich zwierząt i ich pcheł. Polska pozostaje jednak poza obszarami, w których dżuma jest obecnie chorobą endemiczną. Polskie służby nie wskazują na potrzebę wprowadzania nadzwyczajnych działań związanych z obecną sytuacją w Rosji.

Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Ryzyko związane z dżumą nie wynika z samego faktu przekroczenia granicy rosyjskiej. Znaczenie ma przede wszystkim rzeczywista ekspozycja na źródło zakażenia. W przypadku postaci płucnej kluczowy byłby bliski kontakt z osobą zakażoną, a w przypadku innych postaci – kontakt z zakażonymi zwierzętami, tkankami lub pchłami będącymi wektorem bakterii.

Co powinno wydarzyć się dalej?

Najważniejsze będzie ustalenie przyczyny śmierci pracownicy instytutu i wyjaśnienie, czy w jej przypadku rzeczywiście doszło do zakażenia Yersinia pestis. Równie istotne jest monitorowanie osób, które miały z nią kontakt. Dopiero potwierdzenie kolejnych przypadków, a szczególnie dowodów na transmisję choroby między ludźmi, zmieniłoby ocenę sytuacji epidemiologicznej.

Na dziś nie ma więc podstaw, aby mówić o „epidemii dżumy w Rosji” ani o bezpośrednim zagrożeniu dla Polski. Jest natomiast powód, by sytuację śledzić. W przypadku potwierdzenia zakażenia znaczenie będą miały przede wszystkim szybkość wykrywania kolejnych przypadków, izolacja chorych, identyfikacja kontaktów i natychmiastowe leczenie.