Przedmiotem sporu są kontrakty zawarte w 2021 roku, w okresie intensywnych działań związanych z zabezpieczeniem dostaw szczepionek w Unii Europejskiej. Umowy były negocjowane przez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich, w warunkach presji czasowej i niepewności co do dalszego przebiegu pandemii. Polska była jedną ze stron porozumień zobowiązujących do odbioru określonej liczby dawek.
Zgodnie z zapisami kontraktów, kluczowe kwestie prawne, w tym prawo właściwe oraz jurysdykcja sądu, zostały określone z góry. Wskazano prawo belgijskie oraz sądy w Brukseli jako właściwe do rozstrzygania ewentualnych sporów. To właśnie te zapisy sprawiły, że postępowanie toczy się poza granicami Polski, mimo że jedną ze stron jest państwo.
Jak wskazują prawnicy specjalizujący się w sporach międzynarodowych, sprawa ma charakter nietypowy, ponieważ dotyczy realizacji kontraktu zawartego w warunkach nadzwyczajnych, związanych z sytuacją kryzysową. Jednocześnie jest to klasyczny spór cywilny o wykonanie zobowiązań umownych, w którym prywatny podmiot dochodzi roszczeń finansowych wobec państwa.
Polska nie jest jedynym krajem, który zakwestionował skalę zamówień wynikających z pandemicznych kontraktów. W wielu państwach Unii Europejskiej problemy związane z nadmiarem zakontraktowanych szczepionek były rozwiązywane na drodze negocjacji z producentami. W przypadku Polski porozumienia nie udało się osiągnąć, co doprowadziło do skierowania sprawy na drogę sądową.
Postępowanie w Brukseli ma potrwać kilka dni. Sąd będzie analizował zapisy umów, zakres zobowiązań stron oraz okoliczności, w jakich doszło do niewykonania części kontraktu. Rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie finansowe dla budżetu państwa, a także konsekwencje prawne dla przyszłych umów zawieranych w imieniu państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych.

