PRAWO I POLITYKA

NIK: lekarz pracował ponad 70 godzin bez przerwy. Kontrola pokazuje, że problem wykracza daleko poza pojedyncze dyżury

26.06.2026 09:46

Lekarz, który nieprzerwanie wykonywał obowiązki przez 70 godzin i 10 minut, dziesiątki medyków pracujących ponad dobę oraz przypadki nieprzestrzegania ustawowego prawa do odpoczynku. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że problem organizacji czasu pracy w szpitalach klinicznych nadal pozostaje nierozwiązany. Kontrolerzy wskazują, że źródłem nieprawidłowości są nie tylko błędy organizacyjne, ale również obowiązujące przepisy, które nie uwzględniają współczesnego modelu zatrudniania personelu medycznego.

Kontrola objęła dziesięć szpitali klinicznych prowadzonych przez uczelnie medyczne. Oceniano działalność leczniczą, dydaktyczną i naukową, sytuację finansową oraz organizację pracy. Choć większość placówek prawidłowo realizowała zadania związane z leczeniem i kształceniem przyszłych medyków, we wszystkich kontrolowanych szpitalach wykryto nieprawidłowości dotyczące ewidencji lub organizacji czasu pracy.

Najbardziej spektakularnym przypadkiem był lekarz, który pozostawał w pracy przez ponad 70 godzin bez przerwy. Nie był to jednak odosobniony incydent. W ośmiu szpitalach kontrolerzy odnotowali 75 lekarzy i pielęgniarek wykonujących obowiązki nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. W dziewięciu placówkach 93 pracownikom nie zapewniono natomiast wymaganego prawem 11-godzinnego odpoczynku dobowego.

Nieprawidłowości dotyczyły szpitali klinicznych w Białymstoku, Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Rzeszowie, Warszawie i Zabrzu. Jedynie w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 w Bydgoszczy kontrolerzy nie stwierdzili naruszeń związanych z obowiązkowym odpoczynkiem dobowym.

Raport pokazuje, że problem nie wynikał wyłącznie z łamania przepisów. W wielu przypadkach szpitale próbowały utrzymać ciągłość leczenia mimo braków kadrowych, wykorzystując różne formy zatrudnienia. Lekarze po zakończeniu pracy etatowej rozpoczynali dyżury realizowane na podstawie kontraktów lub za pośrednictwem firm zewnętrznych, a następnie wracali do pracy na etacie. Formalnie były to odrębne stosunki prawne, jednak z punktu widzenia rzeczywistego czasu wykonywania obowiązków oznaczało to wielogodzinną, nieprzerwaną pracę.

Taką sytuację szczegółowo opisano m.in. w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Kontrola wykazała, że lekarze zatrudnieni jednocześnie na etacie i przez podmiot zewnętrzny pełniący obsadę dyżurową pozostawali w pracy od ponad 26 do nawet 36 godzin, praktycznie bez odpoczynku. Jak wynika z raportu NIK, u części z nich podobne sytuacje powtarzały się wielokrotnie w ciągu kilku miesięcy.

Podobny mechanizm ujawniono również w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, gdzie część pielęgniarek wykonywała świadczenia zarówno jako pracownicy szpitala, jak i na podstawie umów realizowanych przez firmę zewnętrzną.

Kontrolerzy zwracają uwagę, że obowiązujące przepisy chronią czas pracy przede wszystkim w ramach pojedynczego stosunku zatrudnienia. W praktyce lekarz lub pielęgniarka mogą wykonywać obowiązki u tego samego lub różnych świadczeniodawców na podstawie kilku umów, a łączny czas pracy pozostaje poza skuteczną kontrolą.

NIK wskazuje również na inne uchybienia organizacyjne. W części szpitali wykryto rozbieżności pomiędzy grafikami a ewidencją czasu pracy, nieaktualne dane dotyczące personelu przekazywane do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz pojedyncze przypadki zatrudnienia osób niespełniających wymogów kwalifikacyjnych na określonych stanowiskach. W dwóch placówkach stwierdzono także problemy związane z gospodarowaniem aparaturą medyczną i infrastrukturą, a także naruszenia przepisów dotyczących zamówień publicznych.

Raport pokazuje jednocześnie, że nie wszystkie oceniane obszary budzą zastrzeżenia. Wszystkie kontrolowane szpitale prawidłowo realizowały działalność dydaktyczną i naukowo-badawczą, prowadziły badania kliniczne oraz zapewniały odpowiednie warunki do kształcenia studentów i lekarzy w trakcie specjalizacji. W większości placówek rosła również liczba hospitalizowanych pacjentów i poprawiała się efektywność wykorzystania infrastruktury.

Gorzej wygląda natomiast sytuacja finansowa. Jedynie połowa skontrolowanych szpitali utrzymywała stabilność ekonomiczną przez cały okres objęty kontrolą. Najpoważniejsze problemy stwierdzono w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie na wyniki finansowe nadal wpływa wysokie zadłużenie powstałe jeszcze przed konsolidacją szpitali. Sama obsługa zobowiązań kosztowała tam w 2024 roku ponad 107 mln zł.

Najwyższa Izba Kontroli po raz kolejny zaapelowała do Ministerstwa Zdrowia o zmianę przepisów regulujących czas pracy personelu medycznego. W ocenie kontrolerów normy czasu pracy powinny odnosić się do konkretnej osoby, a nie do pojedynczej umowy o pracę czy kontraktu. Oznaczałoby to uwzględnianie całkowitego czasu wykonywania obowiązków w publicznym systemie ochrony zdrowia, niezależnie od liczby zawartych umów.

Drugim postulatem jest ustawowe określenie maksymalnego dopuszczalnego czasu nieprzerwanej pracy personelu medycznego. Zdaniem NIK takie rozwiązanie ograniczyłoby ryzyko przemęczenia lekarzy i pielęgniarek oraz zwiększyłoby bezpieczeństwo pacjentów.

Raport pokazuje, że problem wielogodzinnych dyżurów nie jest wyłącznie konsekwencją decyzji pojedynczych pracowników czy dyrektorów szpitali. To efekt modelu organizacji pracy, który przez lata rozwijał się wraz z niedoborami kadrowymi i rosnącą liczbą kontraktowych form zatrudnienia. Bez zmian legislacyjnych – ocenia Najwyższa Izba Kontroli – podobne sytuacje będą się powtarzać, mimo że dotyczą jednego z najbardziej wrażliwych obszarów funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.