Jednym z kluczowych głosów w tej debacie jest stanowisko Mariusza Klenckiego, dyrektora Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia, który podkreśla, że nowelizacja ustawy nie dotyczy prostego rozszerzania kompetencji, lecz uporządkowania całego modelu rozwoju zawodowego pielęgniarek i położnych.
– „Po skończeniu studiów uzyskujemy pewne umiejętności i wiedzę, ale potrzeba jest taka, żeby je cały czas rozwijać. Stworzenie takich ścieżek rozwoju jest bardzo ważne” – zaznacza Klencki. – „Jeżeli chcemy mówić o nowoczesnym systemie ochrony zdrowia, to musimy dać realne możliwości rozwoju kompetencji, a nie tylko formalne tytuły” – dodaje.
Zaawansowana praktyka nie jest polskim eksperymentem
Zaawansowana praktyka pielęgniarska funkcjonuje od lat w wielu krajach Europy Zachodniej, Ameryki Północnej czy Australii. W tamtych systemach pielęgniarki o wysokich kompetencjach klinicznych prowadzą pacjentów z chorobami przewlekłymi, realizują decyzje terapeutyczne w ramach ustalonych protokołów i stanowią realne wsparcie dla lekarzy. Nie jest to model konkurencyjny wobec lekarzy, lecz uzupełniający.
Klencki zwraca uwagę, że także w Polsce coraz wyraźniej widać potrzebę takiego podejścia.
– „Cele rozwojowe pielęgniarek nie są po to, żeby zastąpić czy wyprzeć lekarzy. Lekarze mają swoje zadania” – podkreśla. – „Wraz z rozwojem medycyny te zadania stają się coraz bardziej wyrafinowane i jest ich coraz więcej, dlatego potrzebujemy dobrze przygotowanych zespołów”. – „Lekarze nie powinni się bać tych zmian. Nie mają żadnego powodu, żeby się bać” – mówi wprost.
Skąd bierze się opór
Opór części środowiska lekarskiego wobec rozszerzania kompetencji pielęgniarek dotyczy przede wszystkim odpowiedzialności, jakości świadczeń i granic decyzyjności klinicznej. Zdaniem Klenckiego wiele z tych obaw wynika z uproszczonego postrzegania proponowanych zmian.
– „Nie chodzi o to, żeby ktoś komuś coś odbierał” – podkreśla. – „Chodzi o to, żeby nauczyć się współpracy i jasno określić role w zespole terapeutycznym”.
Nowelizacja ustawy ma stworzyć ramy prawne dla takiej współpracy, a nie wprowadzać chaos kompetencyjny.
System specjalizacji do przemyślenia
Jednym z kluczowych elementów planowanych zmian jest przebudowa systemu specjalizacji pielęgniarek i położnych.
– „System specjalizacji pielęgniarek i położnych, który dotychczas funkcjonował, budził duże wątpliwości co do tego, czy spełnia właściwie swoje zadanie” – przyznaje Klencki. – „I to nawet dobrze, że w samym środowisku pielęgniarek i położnych pojawiła się potrzeba zmian”. – „To pokazuje, że ta dyskusja dojrzewa i nie jest narzucona odgórnie”.
Nowe rozwiązania mają odejść od modelu opartego wyłącznie na formalnych tytułach na rzecz rzeczywistych kompetencji klinicznych i jasno określonych ról w zespołach terapeutycznych.
PTLR jako dowód, że to już działa
W dyskusji o zaawansowanej praktyce pielęgniarskiej często pojawia się przykład Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran. To właśnie do tego doświadczenia odnosi się Klencki, mówiąc o modelu, który w Polsce funkcjonuje już dziś.
– „Tutaj mamy do czynienia z czymś, co się stało i funkcjonuje, i to bardzo cieszy” – podkreśla. – „W zespołach, które pracują w ramach Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran, pielęgniarki mają bardzo wysokie kompetencje i realnie przejmują część zadań”. – „Ta współpraca jest na bardzo wysokim poziomie i pokazuje, że taki model może działać także szerzej w systemie”.
Edukacja jako warunek powodzenia reformy
Bez zmian w kształceniu – zarówno przeddyplomowym, jak i podyplomowym – reforma pozostanie jedynie zapisem ustawowym.
– „Musimy dążyć do tego, żeby już na studiach studenci kierunków lekarskich, pielęgniarstwa i innych zawodów medycznych uczyli się razem” – zaznacza Klencki. – „Tylko wtedy będziemy w stanie budować zespoły, które naprawdę współpracują”.
To właśnie edukacja zespołowa ma przygotować przyszłych medyków do pracy w modelu opartym na współodpowiedzialności i wzajemnym uzupełnianiu kompetencji.
2026 rok jako test dla systemu
Rok 2026 może stać się sprawdzianem dla polskiego systemu ochrony zdrowia. Zaawansowana praktyka pielęgniarska nie rozwiąże wszystkich problemów, ale bez niej trudno będzie mówić o realnym odciążeniu lekarzy i poprawie dostępności świadczeń.
– „Te zmiany nie mogą być robione tylko w ministerstwie” – podkreśla Klencki. – „One muszą powstawać we współpracy, bo tylko wtedy będą miały sens i szansę na trwałe wdrożenie”.
To zdanie dobrze oddaje sens całej reformy: nie chodzi o przesuwanie granic zawodowych, lecz o stworzenie systemu, który wreszcie zacznie w pełni wykorzystywać potencjał wszystkich zawodów medycznych.

