PRAWO I POLITYKA

Lex Szarlatan wraca do Senatu. Spór o granice walki z pseudomedycyną nabiera tempa

21.07.2026 10:26

Senat wraca do prac nad nowelizacją ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określaną jako Lex Szarlatan. We wtorek ustawą ponownie zajmie się senacka Komisja Zdrowia, a dzień później trafi ona pod obrady całej izby. Jeśli Senat nie wprowadzi zmian lub zostaną one odrzucone przez Sejm, nowe przepisy trafią na biurko prezydenta.

Projekt jest jedną z najbardziej dyskutowanych zmian w ochronie zdrowia w ostatnich miesiącach. Zwolennicy przekonują, że pozwoli skuteczniej walczyć z pseudomedycyną, dezinformacją i działalnością osób, które zniechęcają pacjentów do leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Przeciwnicy ostrzegają natomiast przed nadmiernym rozszerzeniem kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta i możliwością ograniczenia swobody prowadzenia debaty na temat metod leczenia.

Rzecznik zyska nowe uprawnienia

Nowelizacja znacząco rozszerza kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta. Obecnie urząd może podejmować działania przede wszystkim wobec podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Po wejściu nowych przepisów zakres jego interwencji obejmie również osoby i podmioty, które nie są placówkami medycznymi, ale oferują usługi lub produkty przypisując im właściwości lecznicze bez naukowych podstaw.

Projekt przewiduje m.in. możliwość wydawania decyzji nakazujących natychmiastowe zaprzestanie określonych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł również prowadzić publiczny rejestr podmiotów stosujących praktyki uznane za naruszające zbiorowe prawa pacjentów oraz nakładać wysokie kary finansowe.

Najwyższa sankcja za niezastosowanie się do decyzji RPP może wynieść do 1 mln zł, natomiast za utrudnianie postępowania – do 100 tys. zł.

Ministerstwo: obecne przepisy są niewystarczające

Resort zdrowia przekonuje, że zmiany są odpowiedzią na dynamiczny rozwój rynku usług paramedycznych i działalności osób, które wykorzystują niewiedzę lub strach pacjentów.

W uzasadnieniu projektu wskazano, że obecne przepisy nie pozwalają skutecznie reagować wobec podmiotów, które formalnie nie prowadzą działalności leczniczej, a mimo to reklamują niesprawdzone metody jako skuteczne leczenie chorób.

Ministerstwo powołuje się również na wyniki badania opublikowanego w 2018 roku w JAMA Oncology, z którego wynika, że pacjenci z nowotworami, którzy rezygnowali z leczenia onkologicznego na rzecz terapii alternatywnych, umierali około dwukrotnie częściej niż osoby korzystające z leczenia zgodnego ze standardami medycznymi. Badanie wykazało również znacznie większe ryzyko rezygnacji z chemioterapii czy radioterapii u osób wybierających pseudoterapie.

Co obejmą nowe przepisy?

Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec ustawy jest obawa, że obejmie ona działalność zielarzy, dietetyków czy osób zajmujących się medycyną komplementarną.

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec wielokrotnie podkreślał jednak, że celem ustawy nie jest zakazanie takich działalności.

Jak wyjaśnia, odpowiedzialność miałaby pojawiać się dopiero wtedy, gdy ktoś przypisuje metodzie lub preparatowi działanie lecznicze niepotwierdzone aktualną wiedzą medyczną i skłania pacjentów do rezygnacji z diagnostyki lub terapii o udowodnionej skuteczności.

Jako przykład wskazywał sytuacje, w których zioła lub dieta przedstawiane są jako samodzielna metoda leczenia choroby nowotworowej zamiast uzupełnienie terapii prowadzonej przez lekarzy.

Krytycy mówią o nieprecyzyjnych przepisach

Mimo tych zapewnień liczba przeciwników ustawy rośnie. Do Senatu i Prezydenta RP kierowane są kolejne apele o jej odrzucenie lub zawetowanie.

Jedną z petycji przygotowała Polska Organizacja Zdrowia. Jej autorzy przekonują, że nowe przepisy mogą uderzyć nie tylko w osoby świadomie oszukujące pacjentów, ale również w legalnie działających zielarzy, sklepy zielarsko-medyczne czy producentów surowców zielarskich. Pod internetowym apelem podpisało się już ponad 3 tys. osób.

Krytyczne stanowisko zajęła także część środowiska naukowego. List do senatorów i prezydenta podpisali m.in. etnobotanik prof. Łukasz Łuczaj z Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz dr Henryk Różański.

Sygnatariusze zwracają uwagę przede wszystkim na brak jednoznacznej definicji pojęcia „aktualna wiedza medyczna”, od którego uzależnione będzie stosowanie nowych przepisów. Ich zdaniem może to prowadzić do rozbieżnych interpretacji oraz ograniczać swobodę prowadzenia badań i debaty naukowej dotyczącej nowych metod terapeutycznych.

W liście wskazano również na brak proporcjonalności przewidzianych kar oraz połączenie przez Rzecznika Praw Pacjenta funkcji organu prowadzącego postępowanie, wydającego decyzję i nakładającego sankcje.

Poparcie organizacji pacjentów i samorządu lekarskiego

Projekt ma jednak także silne grono zwolenników. Za jego przyjęciem opowiadają się m.in. Rada Organizacji Pacjentów działająca przy Ministrze Zdrowia, Ogólnopolska Federacja Onkologiczna oraz Naczelna Izba Lekarska.

Organizacje te podkreślają, że rynek pseudomedyczny rozwija się przede wszystkim w internecie i mediach społecznościowych, gdzie osoby bez wykształcenia medycznego oferują kosztowne, niesprawdzone metody leczenia, często wykorzystując dramatyczną sytuację pacjentów z chorobami przewlekłymi lub nowotworowymi.

Decyzja Senatu jeszcze w tym tygodniu

We wtorek ustawą ponownie zajmie się senacka Komisja Zdrowia. Dzień później projekt będzie rozpatrywany podczas posiedzenia plenarnego Senatu.

Od decyzji senatorów zależy, czy nowelizacja trafi do podpisu prezydenta w obecnym kształcie, czy też wróci do Sejmu z poprawkami. Niezależnie od dalszego przebiegu procesu legislacyjnego już dziś wiadomo, że Lex Szarlatan stała się jedną z najbardziej spolaryzowanych ustaw dotyczących ochrony zdrowia – ścierają się w niej argumenty dotyczące bezpieczeństwa pacjentów, wolności prowadzenia działalności oraz granic ingerencji państwa w rynek usług zdrowotnych.