Komunikat bez mocy prawnej. Spór o zabiegi medycyny estetycznej trafia na poziom ustawowy
Komunikat Ministerstwa Zdrowia z 30 stycznia 2026 r. dotyczący uprawnień do wykonywania zabiegów medycyny estetyczno-naprawczej wywołał gwałtowną reakcję branży beauty. Resort wskazał w nim, że określone procedury mogą wykonywać wyłącznie lekarze, a takie uprawnienia nie przysługują innym zawodom medycznym ani kosmetologom czy kosmetyczkom – nawet po ukończeniu szkoleń. Jednocześnie samo ministerstwo przyznaje, że komunikat nie zmienia stanu prawnego.
W odpowiedzi na pytania o cel publikacji resort wyjaśnił, że dokument ma charakter stanowiska i przypomina o obowiązujących przepisach. Nie stanowi aktu normatywnego i nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. To kluczowe, ponieważ w polskim porządku prawnym – zgodnie z art. 87 Konstytucji RP – katalog takich źródeł jest zamknięty i obejmuje wyłącznie m.in. ustawy oraz rozporządzenia.
Adwokat Oskar Luty z Kancelarii Fairfield ocenia jednoznacznie, że komunikat nie wywołuje skutków prawnych. Wskazuje, że minister zdrowia nie posiada kompetencji do nakładania zakazów wykonywania działalności ani do „zamykania” gabinetów kosmetologicznych. Jak podkreśla, wszelkie monopole zawodowe lub ograniczenia w dostępie do określonych czynności wymagają wprost regulacji ustawowej. Bez zmiany ustawy nie można wprowadzić skutecznego zakazu.
Podobne stanowisko prezentuje dr hab. Sebastian Sikorski, prof. uczelni UKSW, specjalizujący się w prawie medycznym. Zwraca uwagę, że komunikaty ministrów nie mogą stanowić podstawy rozstrzygnięć administracyjnych ani sądowych. Ograniczenia w wykonywaniu zawodu muszą wynikać z ustawy, a nie z dokumentu o charakterze informacyjnym.
W komunikacie ministerstwo odwołało się do tzw. kodu 028, czyli umiejętności zawodowej określanej jako medycyna estetyczno-naprawcza. Kod ten został wprowadzony rozporządzeniem ministra zdrowia z 13 czerwca 2023 r. w sprawie umiejętności zawodowych lekarzy i lekarzy dentystów, wydanym na podstawie art. 17 ust. 26 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Nie jest to jednak specjalizacja ustawowa, lecz forma certyfikowanej umiejętności. Jak podkreśla Oskar Luty, fakt istnienia certyfikacji nie przesądza o prawach i obowiązkach innych osób ani o zakazie wykonywania danych czynności przez podmioty spoza zawodu lekarza.
Wśród procedur wymienionych w komunikacie znalazły się m.in. zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, usieciowanego kwasu hialuronowego (wolumetria, lifting, modelowanie), kwasu polimlekowego, hydroksyapatytu wapnia, polikaprolaktonu oraz mezoterapia z wykorzystaniem różnych substancji. Resort wskazał również na peelingi medyczne średnio głębokie i głębokie oraz zabiegi z użyciem światła szerokopasmowego.
Kwestia wyrobów medycznych, takich jak kwas hialuronowy, budzi dodatkowe kontrowersje. W obowiązującym stanie prawnym nie istnieje przepis, który wprost zastrzegałby stosowanie wyrobów medycznych wyłącznie dla lekarzy. Ustawa o wyrobach medycznych nie wprowadza generalnego zakazu ich używania przez osoby nieposiadające prawa wykonywania zawodu lekarza. Oskar Luty przyznaje, że w przypadku niektórych procedur argumenty merytoryczne mogą przemawiać za wykonywaniem ich przez lekarzy, ale podkreśla, że argument medyczny nie zastępuje regulacji ustawowej.
Resort zdrowia tłumaczy, że katalog procedur wskazanych w komunikacie odnosi się do certyfikowanych umiejętności lekarzy i wyraża aktualne stanowisko ministerstwa. Jednocześnie nie zapowiada na razie projektu ustawy, który jednoznacznie regulowałby rynek zabiegów estetycznych.
Spór między środowiskiem lekarskim a branżą kosmetologiczną trwa od lat. Obecna sytuacja pokazuje, że bez jednoznacznej regulacji ustawowej rynek będzie funkcjonował w stanie niepewności prawnej. Eksperci są zgodni co do jednego: jeśli ustawodawca chce zastrzec określone procedury wyłącznie dla lekarzy albo uznać wszystkie zabiegi estetyczne za świadczenia zdrowotne, musi zrobić to wprost w ustawie. Komunikat ministerstwa takiego skutku nie wywołuje.