Reklama
Wywiady i relacje 08.01.2026 ValueMED.pl
udostępnij: Facebook LinkedIn

Kadry na granicy wytrzymałości. Pediatryczna opieka paliatywna bez ludzi nie przetrwa

Sytuacja kadrowa w pediatrycznej opiece paliatywnej w Polsce jest jednym z najbardziej przemilczanych problemów systemu ochrony zdrowia. Nie dlatego, że nie istnieje – ale dlatego, że dotyczy obszaru funkcjonującego w dużej mierze poza klasycznym modelem państwowej opieki zdrowotnej. To sektor, który od lat opiera się przede wszystkim na fundacjach, inicjatywach oddolnych i wysiłku organizacji pozarządowych, a nie na stabilnym, systemowym wsparciu publicznym.

O realnych przyczynach niedoboru kadr w tym obszarze mówi wprost Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, prezes Fundacji Gajusz, od lat zaangażowana w rozwój pediatrycznej opieki paliatywnej i hospicyjnej.

O realnych przyczynach niedoboru kadr w tym obszarze mówi wprost Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, prezes Fundacji Gajusz, od lat zaangażowana w rozwój pediatrycznej opieki paliatywnej i hospicyjnej.

„Bo naprawdę dokładamy ogromnych starań, żeby znaleźć personel, żeby ten personel wyszkolić. Wygląda, że na ten moment jest jeszcze ogromny hamulec ręczny, dlatego że brakuje lekarzy, brakuje pielęgniarek, którzy chcieliby się zajmować tą dziedziną medycyny.”

Ten „hamulec ręczny” nie wynika z braku miejsc pracy ani z braku zapotrzebowania. W pediatrycznej opiece paliatywnej problemem nie jest rotacja – osoby, które decydują się wejść do tego obszaru, bardzo często zostają w nim na lata. Kluczową barierą jest wejście do systemu, a nie utrzymanie w nim pracowników.

Jak podkreśla Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, źródłem problemu są przede wszystkim obawy, które nie są w żaden sposób adresowane na etapie edukacji.

„Myślę, że przyczyny tak naprawdę są dwie. Pierwsza to jest ekonomiczna, ponieważ większość hospicjów nie jest konkurencyjna w stosunku do tego, co może zaoferować publiczna służba zdrowia. A druga rzecz to są obawy, które nie są w ogóle rozwiewane na etapie studiów i edukacji.”

To bardzo istotne rozróżnienie. W przeciwieństwie do wielu innych segmentów ochrony zdrowia, pediatryczna opieka paliatywna nie traci pracowników dlatego, że nie oferuje stabilności. Stabilność zatrudnienia w tym obszarze istnieje – problemem jest chroniczne niedofinansowanie placówek, które funkcjonują w realiach permanentnej niepewności finansowej.

System opieki paliatywnej w Polsce nie został zbudowany jako spójny filar publicznej ochrony zdrowia. W ogromnej mierze opiera się na fundacjach, hospicjach prowadzonych przez organizacje pozarządowe i prywatne inicjatywy, które uzupełniają luki państwowego systemu. To oznacza, że nawet najlepiej funkcjonujące zespoły działają w warunkach ograniczonych budżetów, zależności od darczyńców i projektowego finansowania.

Jednocześnie lęk przed pracą w opiece paliatywnej – szczególnie pediatrycznej – jest utrwalany bardzo wcześnie. Jak mówi prezes Fundacji Gajusz, nie chodzi o to, że ta praca jest łatwa, ale o to, że jej obraz jest zafałszowany.

„Ta praca jest trudna, ale naprawdę nie jest przerażająca. Myślę, że kto jak kto, ale lekarz, pielęgniarka czy w ogóle inny pracownik medyczny byłoby dobrze, gdyby nie reagował przerażeniem, paniką na temat śmierci.”

To ważny głos w kontekście kształcenia medycznego. W wielu krajach Europy Zachodniej – m.in. w Wielkiej Brytanii, Holandii czy krajach skandynawskich – elementy opieki paliatywnej są włączone do programu studiów w sposób praktyczny i zespołowy. Studenci uczą się pracy interdyscyplinarnej, komunikacji z rodziną i pacjentem oraz zarządzania emocjami w zespole. W Polsce ten obszar nadal pozostaje marginalny, co skutkuje utrwalaniem lęku zamiast jego oswajania.

Tisa Żawrocka-Kwiatkowska zwraca uwagę, że kontakt z dobrze funkcjonującym zespołem potrafi całkowicie zmienić perspektywę.

„To było to coś, co mnie osobiście przyniosło ulgę, to taka pewność, że jest zespół przygotowanych ludzi, zarówno jak chodzi o leczenie przeciwbólowe, ale też o takie wsparcie mnie czy mojej rodziny.”

To właśnie model zespołowy jest jednym z kluczowych elementów pediatrycznej opieki paliatywnej. Praca nie opiera się na samotnym dźwiganiu odpowiedzialności, lecz na współdziałaniu lekarzy, pielęgniarek, psychologów i innych specjalistów. Tego jednak nie widać z zewnątrz – ani w narracji systemowej, ani w edukacji przeddyplomowej.

Jednocześnie sektor ten funkcjonuje w warunkach chronicznego niedofinansowania. Placówki nie mają możliwości konkurowania finansowo z innymi segmentami ochrony zdrowia, mimo że oferują stabilność zatrudnienia i wysoki poziom specjalizacji. To sprawia, że decyzja o wejściu do pediatrycznej opieki paliatywnej wymaga nie tylko kompetencji, ale także gotowości na pracę w systemie, który wciąż nie zapewnia odpowiedniego wsparcia strukturalnego.

Mimo to, jak podkreśla prezes Fundacji Gajusz, osoby, które zdecydują się przekroczyć barierę strachu, rzadko żałują tej decyzji.

„Kochani młodzi ludzie, zaryzykujcie, bo naprawdę warto.”

Ten apel nie jest romantyzowaniem zawodu ani próbą nadania mu pompatycznego charakteru. To raczej trzeźwa diagnoza systemu, który działa dzięki determinacji ludzi, a nie dzięki stabilnym rozwiązaniom państwowym. Jeśli pediatryczna opieka paliatywna ma w Polsce realnie się rozwijać, potrzebne są nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim zmiana narracji – od strachu i tabu do rzetelnej edukacji i systemowego wsparcia.

Dopóki ciężar utrzymania tego obszaru będzie spoczywał głównie na fundacjach i oddolnych inicjatywach, problem kadrowy nie zniknie. Ale dopóki są ludzie, którzy – mimo wszystko – decydują się w nim zostać, system wciąż działa. Pytanie brzmi, jak długo jeszcze wytrzyma bez realnego wsparcia.

udostępnij: Facebook LinkedIn