PRAWO I POLITYKA

Czy pensje w sektorze publicznym powinny mieć górny limit? Doradca prezydenta krytykuje propozycję Radosława Sikorskiego

20.07.2026 11:35

Dyskusja o wynagrodzeniach w publicznej ochronie zdrowia nabiera tempa. Po zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia dotyczącej ograniczenia wynagrodzeń lekarzy na kontraktach głos zabrał minister spraw zagranicznych i wicepremier Radosław Sikorski. Zaproponował, aby nikt zatrudniony w sektorze publicznym – łącznie ze spółkami Skarbu Państwa i spółkami komunalnymi – nie zarabiał więcej niż prezydent RP. Pomysł spotkał się z ostrą krytyką części ekspertów.

Jednym z nich jest doradca prezydenta RP prof. Piotr Czauderna, który w rozmowie z Rynkiem Zdrowia ocenił, że taka propozycja nie rozwiąże problemów państwa ani ochrony zdrowia.

– „Ten pomysł to czystej wody populizm” – powiedział prof. Czauderna. Dodał jednak, że zgodziłby się z podniesieniem wynagrodzeń w administracji rządowej, ponieważ obecny poziom płac nie odpowiada zakresowi odpowiedzialności osób kierujących państwem.

Propozycja pojawiła się w trakcie dyskusji o zarobkach lekarzy

Wpis Radosława Sikorskiego był reakcją na debatę dotyczącą wynagrodzeń lekarzy pracujących na kontraktach. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało bowiem wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej w publicznym systemie ochrony zdrowia na poziomie 240 zł za godzinę. Jednocześnie resort chce ograniczyć czas pracy lekarzy do 300 godzin miesięcznie oraz wprowadzić limity udziału kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali finansowanych przez NFZ.

Na tle tej dyskusji szef MSZ napisał w serwisie X, że nikt w sektorze publicznym nie powinien zarabiać więcej niż prezydent RP, dodając, że osoby chcące osiągać wielomilionowe dochody powinny rozwijać karierę w sektorze prywatnym.

Ekspert: odpowiedzialność powinna mieć swoją cenę

Zdaniem prof. Piotra Czauderny takie podejście pomija podstawowe zasady funkcjonowania rynku pracy.

– „Normą jest płacenie za kwalifikacje i ponoszoną odpowiedzialność, dlatego wszędzie w świecie lekarze zarabiają relatywnie dużo” – podkreślił.

Profesor zwrócił uwagę, że wysokie wynagrodzenia specjalistów nie są polską specyfiką. W wielu krajach ich wysokość zależy od stopnia odpowiedzialności zawodowej, poziomu ryzyka, kosztów prowadzenia praktyki oraz miejsca wykonywania zawodu. Jako przykład wskazał Stany Zjednoczone, gdzie system wyceny pracy lekarzy uwzględnia m.in. specjalizację, nakład pracy, koszty ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej czy lokalne koszty funkcjonowania.

Problem nie dotyczy wyłącznie lekarzy

Zdaniem doradcy prezydenta administracyjne ograniczanie wynagrodzeń może mieć konsekwencje również poza ochroną zdrowia. Dotyczy to zwłaszcza stanowisk kierowniczych w administracji publicznej i spółkach Skarbu Państwa.

Prof. Czauderna uważa, że państwo nie będzie w stanie skutecznie konkurować o najlepszych menedżerów i ekspertów, jeśli wynagrodzenia będą znacząco odbiegały od poziomu rynkowego.

– „Jeśli w spółkach Skarbu Państwa zaczniemy płacić stawki grubo odstające od tych rynkowych, nie znajdziemy nikogo z dobrze wykształconych i doświadczonych menedżerów, którzy chcieliby w nich pracować” – ocenił.

W jego opinii zbyt niskie wynagrodzenia w administracji mogą prowadzić nie tylko do odpływu specjalistów do sektora prywatnego, ale również zwiększać ryzyko nepotyzmu i korupcji.

Trwa debata o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia

Dyskusja o zarobkach lekarzy nasiliła się po ujawnieniu przez Ministerstwo Zdrowia propozycji zmian dotyczących kontraktów w publicznych szpitalach. Resort argumentuje, że nowe regulacje mają ograniczyć przypadki bardzo wysokich wynagrodzeń finansowanych ze środków publicznych i poprawić stabilność finansową placówek.

Według danych przywoływanych przez Ministerstwo Zdrowia średnie miesięczne wynagrodzenie lekarzy – po uwzględnieniu dyżurów i dodatków – wynosi około 20–25 tys. zł brutto, choć w części placówek zdarzają się kontrakty przekraczające 100 tys. zł miesięcznie. Jednocześnie ustawowe minimalne wynagrodzenie zasadnicze lekarza specjalisty wynosi obecnie niespełna 13 tys. zł brutto, a lekarza bez specjalizacji około 10,6 tys. zł brutto.

Propozycje resortu zdrowia nadal są przedmiotem konsultacji i wywołują podzielone opinie zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród ekonomistów. Zwolennicy zmian wskazują na konieczność większej kontroli wydatków publicznych, przeciwnicy podkreślają natomiast, że ograniczanie wynagrodzeń nie rozwiąże problemów wynikających z niedoboru lekarzy i wieloletniego niedofinansowania systemu ochrony zdrowia.