PRAWO I POLITYKA

3 marca protest szpitali i samorządów. System ochrony zdrowia wchodzi w 2026 rok z luką finansową liczona w miliardach

04.02.2026 17:42

System ochrony zdrowia rozpoczął 2026 rok z deficytem szacowanym na około 23 mld zł. To wartość wynikająca z projektu planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia, który – po raz drugi z rzędu – nie uzyskał akceptacji Ministerstwa Finansów ani pozytywnej opinii sejmowej Komisji Zdrowia. Skala problemu może być jednak większa, ponieważ do dziś nie rozliczono w pełni kosztów leczenia z 2025 roku, w tym nadwykonań, które będą musiały zostać pokryte z bieżącego budżetu, mimo że środki na ten cel nie zostały w nim zabezpieczone.

Wobec braku decyzji systemowych dyrektorzy szpitali powiatowych oraz samorządowcy zapowiedzieli ogólnopolski protest. 3 marca przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie demonstrację zorganizują Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich. Organizatorzy domagają się pilnych działań naprawczych oraz realnego wsparcia finansowego dla zadłużonych placówek.

Prezes OZPSP Waldemar Malinowski w publicznych wypowiedziach podkreśla, że problem nie sprowadza się wyłącznie do pieniędzy, ale do braku spójnej strategii dla szpitali powiatowych. Zwraca uwagę na chaos wokół reformy szpitali, programów naprawczych, środków z Krajowego Planu Odbudowy oraz kontraktów z NFZ na 2026 rok. W jego ocenie system nie daje dziś żadnej przewidywalności ani perspektywy stabilnego funkcjonowania mniejszych lecznic.

Podobne stanowisko zajmuje Związek Powiatów Polskich, który już w styczniu przyjął dwa oficjalne stanowiska adresowane do rządu. Samorządy ostrzegały w nich przed realnym ograniczeniem dostępności leczenia i wskazywały, że problemy finansowe szpitali nie są efektem lokalnych decyzji, lecz konsekwencją rozwiązań systemowych. Prezes ZPP Andrzej Płonka w piśmie skierowanym do premiera Donalda Tuska podkreślał, że samorządy prowadzące szpitale od miesięcy mierzą się jednocześnie z narastającymi trudnościami finansowymi, kadrowymi i organizacyjnymi.

Napięcie wokół finansowania szpitali zbiegło się z kolejnym konfliktem – tym razem wokół planowanej nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Ministerstwo Zdrowia, poszukując oszczędności, rozważa przesunięcie lipcowej waloryzacji wynagrodzeń na styczeń 2027 roku oraz obniżenie dynamiki wzrostu płac, obecnie powiązanej z przeciętnym wynagrodzeniem. Według szacunków resortu brak podwyżek w lipcu 2026 roku oznaczałby oszczędność rzędu 5 mld zł.

Propozycje te spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem środowisk medycznych. Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Krystyna Ptok, wskazywała, że branża jest zbulwersowana powrotem rozwiązań, które bezpośrednio uderzają w pracowników ochrony zdrowia. Z kolei Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”, podkreślała, że ustawa o minimalnych wynagrodzeniach była gwarantem spokoju społecznego, a jej osłabienie może ponownie wyprowadzić medyków na ulice.

Gotowość do protestu sygnalizują również fizjoterapeuci zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pracowników Fizjoterapii, którzy powołali Ogólnopolski Komitet Protestacyjny. Poparcie dla działań protestacyjnych deklarują ratownicy medyczni, a zdecydowany sprzeciw wobec propozycji resortu wyrazili także diagności laboratoryjni.

Tłem dla narastającego konfliktu są wieloletnie problemy strukturalne systemu. Eksperci od lat wskazywali, że utrzymanie sprawności ochrony zdrowia w latach 2025–2028 wymaga dodatkowych nakładów rzędu ponad 216 mld zł, a w przypadku obniżania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców luka może sięgnąć nawet 249 mld zł. Te prognozy zaczęły materializować się już w 2025 roku, gdy NFZ w pierwszych miesiącach wykorzystał większość dotacji budżetowej przewidzianej na cały rok i sięgnął po rezerwy oraz środki z Funduszu Medycznego.

Do dziś NFZ nie rozliczył w pełni nadwykonań za trzeci i czwarty kwartał 2025 roku. Do wypłaty pozostaje blisko 4,5 mld zł, w tym 1,5 mld zł za świadczenia nielimitowane, które zgodnie z prawem powinny zostać sfinansowane w całości. Tymczasem w planie finansowym NFZ na 2026 rok koszty świadczeń z lat ubiegłych zaplanowano na poziomie zaledwie 87 mln zł, co dodatkowo pogłębia napięcia po stronie świadczeniodawców.

Pod koniec stycznia wiceprezes NFZ Marek Augustyn przyznał podczas posiedzenia sejmowej komisji, że możliwe jest, iż kryzysowy 2025 rok okaże się mniej dotkliwy niż to, co czeka system w 2026 roku. Obawy te potęgują niższe kontrakty dla szpitali na obecny rok oraz ograniczenie dodatkowego finansowania posiłków w lecznicach, co już w styczniu przełożyło się na decyzje o zamykaniu oddziałów – tylko w jednym miesiącu działalność zakończyło 18 oddziałów ginekologiczno-położniczych.

W tym kontekście protest zapowiedziany na 3 marca nie jest jednorazowym aktem sprzeciwu, lecz sygnałem narastającego kryzysu zaufania pomiędzy rządem, NFZ, samorządami i środowiskami medycznymi. Dyrektorzy szpitali, samorządowcy i medycy mówią dziś jednym głosem: bez realnych decyzji finansowych i spójnej reformy systemowej 2026 rok może stać się momentem, w którym doraźne „łatanie” ochrony zdrowia przestanie wystarczać.